Po miesięcznej pauzie w lutym, kolejny miesiąc przebudzenia ludności w Chile jest zapowiadany jako wznowienie protestów na wielką skalę. To kontynuacja rozpoczętych w październiku 2019 strajków i akcji oporu społecznego, demonstrujących sprzeciw wobec systemu politycznego i ekonomicznego, który przez ostatnie 30 lat doprowadził do stanu desperacji większość mieszkańców i mieszkanek Chile.

Jak podają różne strony internetowe (np. piensachile.com), na marzec zaplanowano ponad 20 dni ze strajkami i marszami, kilka przykładów: niedziela 1 marca – strajk generalny Caceroleo Nacional, dzień później strajk samochodowo-rowerowy przeciwko prezydentowi Piñerze; 8. strajk w Dzień Kobiet, 9. Feministyczny Super Poniedziałek, 11. przeciwko rządowi, 15. Masz Klimatyczny, 20. Strajk Generalny w obronie ludności Mapuche, 22. marsz ku odzyskaniu dostępu do wody, 31. protest przeciwko AFP – niesprawiedliwemu systemowi emerytalnemu; każdy piątek to Super Piątek z mobilizacją ogólnonarodową.

To, co się obecnie dzieje w Chile, jest niespotykane pod względem skali, powszechności, intensywności i czasu trwania. Jest tyle wątków i kwestii, które można opisać: ekonomiczne efekty ślepego kapitalizmu, rozwarstwienie społeczne i izolowanie się elit; korupcja klasy politycznej i indolencja wprowadzania prospołecznych reform; brak sprawiedliwego dostępu do edukacji, ochrony zdrowia, emerytur; prywatyzacja wody i dewastacyjna eksploatacja ziemi i zasobów; prześladowania rdzennej ludności i „znikanie” aktywistów Mapuche, systemowa przemoc carabinieros i policji federalnej, odkładana na zawsze później potrzeba zmiany pinochetowskiej konstytucji… Każdy temat zasługuje na pogłębioną opowieść, trudno jest wręcz nadążyć i ogarnąć na bieżąco wszystko co się dzieje.

Na pocieszenie powtarzam sobie, że nie tylko podróżujący obserwatorzy, jak my, mają z tym problem, również (lub może przede wszystkim) mają niezły orzech do zgryzienia korporacyjne media, których standardowe metody opisu świata nie przystają do kolejnych wydarzeń. Prezentowała to między innymi telewizja Al Jazzera. Nie tylko problemem mediów jest to, że powszechnie wiadomo, iż „telewizja kłamie”, poprzez skupianie się jedynie na ulicznej agresji, bez poruszania problemów i postulatów, ponieważ chroni prywatne interesy swoich właścicieli, ale również ma problem z ułożeniem narracji „ktoś kontra ktoś inny”. Ruch społecznych protestów nie ma jednej twarzy, nie ma przywódcy czy przywódczyni, tej złej czy tego złego, który czy która demoluje tak pieczołowicie budowany neoliberalny porządek.

Za to są symbole. Co świadczy o prawdziwie oddolnym, powszechnym czy wręcz ludowym charakterze przebudzenia. To już nie tylko studentki i studenci (etatowi protestujący w Chile), czy pracownicy jakieś branży, nie samotni Mapuche, grający na trutrukach i kultrunach, nie jedynie feministki przeciwko maczyzmowi. Gdy tak całe pueblo spotyka się przed ścianą aparatu państwowego, bronionego przez carabinieros i wojsko, nieuchronnie powstaną legendy.

Przez nadchodzący miesiąc legendy nieuchronnie będą pojawiały się nadal, przewijały w materiałach medialnych i w prywatnych relacjach, zatem opiszę tutaj te postaci i ich ogólny kontekst.

Negro Matapacos

Święty Negro Matapacos został patronem manifestujących i ulicznych psów.

Nie da się zacząć od kogoś innego. Legenda czarnego psa, biorącego udział w protestach studenckich od 2011 roku, żyje i rośnie na miarę uświęconego przez ulicę symbolu, pomimo, że sama psina zmarła w 2017 roku. Negro Matapacos zyskał swoje imię tym, że wspierał uczestników i uczestniczki protestów w oporze przeciwko agresji carabinieros, tłumiących marsze gazem czy armatkami wodnymi.

Nie jest to zjawisko zaskakujące, bezdomne psy są nieodłącznym elementem ulic miast i wiosek Chile, stojącym symbolicznie i dosłownie przy boku niezamożnych i wykluczonych. Sam Negro doczekał się wielu wzmianek w materiałach prasowych, reprezentacji graficznych, kapliczek, pomników, filmu dokumentalnego i podniesienia do rangi symbolu protestów. Jego sława roznosi się teraz poza granice tego kraju; jego obecność zarejestrowano podczas wydarzeń w Japonii i Nowym Jorku.

Pareman

Od serii zdjęć z protestów (jak np. to, opublikowane przez agencję Reuters) do bohatera memów i komiksów

Ten superbohater błyskawicznie został bohaterem komiksu na podobieństwo Capitan America, zaczęło się spontanicznie, gdy pewien chłopak, z czarną bandaną na głowie, podczas protestów zdjął tablicę znaku stopu, żeby chronić się nią przed gumowymi kulami i kamieniami rzucanymi przez policję. To wystarczyło, by społeczeństwo uczyniło z niego symbol oporu i wytrwałości.

Nalcaman

Kolejny bohater w przebraniu, z bardzo regionalnym kontekstem. Nalca to roślina podobna do rabarbaru, którą mogliśmy sami podziwiać i spróbować podczas wolontariatu w okolicach Osorno. Występuje w całej północnej Patagonii – w Chile to region Los Lagos, gdzie pojawił się po raz pierwszy Nalcaman. Okryty liśćmi, wymachujący łodygami, podczas performensu bił pana prezydenta po głowie, ku uciesze przechodniów, za co został okrzyknięty obrońcą Puerto Montt.

Chilean Avengers

Na miarę wykreowanych przez Marvela postaci komiksów, protestestujący na ulicach miast odnaleźli i odnalazły swoich superbohaterów pośród siebie. To nie tylko opisany wyżej Pareman i Nalcaman, ale wszystkie osoby, które zostały uwiecznione na zdjęciach, które budzą poruszenie i podziw, zostają ludowymi bohaterami – dającymi nadzieję na zwycięstwo w walce o godne życie.

Estupido y Sensual Spiderman to performer z Santiago, który przed falą protestów był głównie kojarzony z filmików na youtubie.
Równie wesoła postać, znana z protestujących ulic, Baila Pikachu, tańczący pokemon.

Droga do zmian

Na horyzoncie jest kwietniowe referendum, podczas którego społeczeństwo ma się wypowiedzieć, czy chce zmienić konstytucję. W przypadku przeważającej opcji „tak”, rozpocznie się proces pisania nowej ustawy zasadniczej, do którego zostaną wybrani reprezentanci w dodatkowych wyborach. Z wypowiedzi i relacji, które śledzę w mediach społecznościowych i od znajomych, wynika, że podejście jest dwojakie: z nadzieją, bo jest to w sumie jedyna droga do gruntownych zmian; oraz ze sceptycyzmem, ponieważ klasa polityczna nawet podczas tworzenia nowej konstytucji może „ograć” wyborców i zmienić niewiele lub zostawić po staremu. To drugie podejście znajduje swoje uzasadnienie w przypadkach polityków i polityczek, którzy i które podczas strajków podlizywali się tłumom i entuzjastycznie powtarzali hasła z transparentów. Lecz podczas spokojniejszego, grudniowego okresu świątecznego oraz styczniowego, wakacyjnego odpoczywania, poczęli odkręcać swoje stanowiska, mówiąc, że w sumie aż takiej potrzeby nie ma, większość rzeczy działa przecież dobrze…

Stąd może i konieczność mocniejszego uderzenia, narodowego PARE, powiedzenia dość. Nie spodziewam się, że będzie absolutnie spokojnie. Władza systemowa, nawet ta elekcyjna, będzie się bronić przed kwestionowaniem swoich działań przez wyborców, za pomocą wojska i przemocy. Wszakże każda akcja budzi reakcję. Lecz nie można się dziwić, że ponad 30 lat bez-akcji, zaniechań i zaniedbań przebudzi serię politycznych trzęsień ziemi i fale społecznego tsunami.

Santiago de Chile, 25.10.2019

25 października 2019 na ulice Santiago w proteście generalnym wyszło na ulice 1,5 miliona osób, z centrum strajku mającym miejsce na Plaza Italia. Jest to miejsce, gdzie przez ponad pół roku przechodziliśmy bardzo często, idąc z metra Baquedano do pracy Mateusza w okolicach Pío Nono. Od teraz wśród mieszkańców Santiago plac ten znany jest jako Plaza Dignidad, Plac Godności. Jej odzyskanie to podstawowy postulat wszystkich protestujących.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *